wtorek, 15 kwietnia 2014

Dziewczyna weszła do domu. Miała w nim zastać swoją szczęśliwą rodzinę. Na ten dzień czekała bardzo długo. Odkąd wyjechała nigdy nie widziała swoich bliskich na żywo. Studia, praca charytatywna, chłopak to wszystko pochłonęło ją w stu procentach.
Na imię miała Jane, Jane McBrian. Była dwudziestoletnią Amerykanką. Jej rodzina była zamożna, posiadała piękny dom przy morzu w Miami. Mimo życia w luksusie Jane nie zapominała o tym jak ważna jest pomoc i miłość. Rodzina McBrian prowadziła różnego rodzaju interesy, mama Jane-Anne była restauratorką, a tata-Philip sławnym architektem. Ale wszyscy zawsze plotkowali o jego innych, nielegalnych biznesach. Trzeba jeszcze wspomnieć o Sarze, czyli młodszej i zarazem jedynej siostrze Jane.
Kiedy Jane przekroczyła ogrodzenie swojego nadzwyczaj nowoczesnego domu poczuła strach i radość. Bała się, że nic nie jest jak dawniej, że wszystko się zmieniło. Otworzyła drzwi i weszła do środka. Jej oczom ukazał się długi i niezwykle jasny korytarz, wypełniony zielonymi i różowymi kwiatami. Szła dalej.
-Wróciłam! - Krzyknęła i poczuła się znowu jak Jane McBrian. W domu zawsze czuła się inaczej niż w swojej kawalerce w Nowym Yorku. Tu była sobą, otaczały ją osoby przed którymi niczego nie ukrywała.
Na jej krzyk nikt nie odpowiedział. Kiedy weszła do salonu, nie wiedziała co myśleć. Po podłodze walały się dokumenty i wszystkie cenne ozdoby. Gwałtownie rzuciła swoje torby na sofę. Przeszła do kuchni, tam jak zawsze panował ład i porządek. Potem łazienka, również czysta i zadbana. Dom państwa McBrian był bardzo nowoczesny i elegancki, ale jednocześnie bardzo ciepły. Dziewczyna przechodziła do kolejnych pomieszczeń. W żadnym nie zauważyła nic niepokojącego. Dopiero na piętrze zaniepokoił ją niekontrolowany bałagan. Tak jak w salonie na podłodze porozrzucane były dokumenty. Gabinety Anne i Philipa wyglądały podobnie. Sypialnia Jane i Sary była utrzymana w czystości.
-Mamo! Gdzie jesteście? Co tu się stało?- Jane była załamana, krzyczała. Usiadła na swoim łóżku i nie powstrzymała łez. Kiedy chciała położyć głowę na jedwabnej poduszce zauważyła, że na śnieżno białym dywaniku leży kartka. Podniosła ją. Z trudem odczytała słowa: KOCHAMY CIĘ. NIE SZUKAJ NAS.


Cześć. To moje pierwsze, opublikowane opowiadanie. Mam nadzieję, że Wam się spodobało. Jeżeli tak, może jesteście zainteresowani kontynuacją? 
Pozdrawiam ;* 

xoxo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz